Przejdź do treści

index - PiekaryOK

Pomiń menu
Pomiń menu
Nie mamy patronów,
MAMY SUMIENIE!
Witaj w przestrzeni niezależnego głosu Piekar Śląskich.
To przestrzeń stworzona z potrzeby uczciwego przekazu - bez filtrów. Nie znajdziesz tu treści wygładzonych pod urzędową narrację. Miasto to nie tylko plany, konferencje i pudrowanie rzeczywistości - to ludzie, ich troski i ich nadzieje. U nas nie ma miejsca na cenzurę, jest za to przestrzeń, w której najważniejsze jest sumienie. Piszemy z troską i uważnością, ale bez maski. Nie jesteśmy „przeciwko” - jesteśmy „dla”. Dla myślących, dla mieszkańców, dla prawdy.
To nasza wspólna przestrzeń - niezależna, autentyczna, Twoja. Czuj się swobodnie.

Psi obowiązek

Kategoria Autor Data 22 Sty 2026 Czas czytania 5:30
Psi obowiązek. Sprawa schroniska w Bytomiu- czy jedynie?

Piekarskie referendum: 16% frekwencji, 100% propagandy

Kategoria Autor Data 21 Paz 2025 Czas czytania 3:30
Piekary Śląskie: referendum bez frekwencji, sukces bez podstaw

SPALONA DEMOKRACJA: URZĄD KLUCZY W SPRAWIE SPALARNI

Kategoria Autor Data 07 Paz 2025 Czas czytania 10:00
GDZIE SĄ ZASADY JAWNOŚCI? Spalarnia w Piekarach Śląskich: Mieszkańcy pytają, urząd kluczy. Gorzki smak obietnic transparentności
 
„Piekarska Trybuna Ludu – wydanie blogowe”
Cyrk bez biletu, czyli Turzański i blogowy teatr jednego aktora
Scena polityczna w Piekarach Śląskich coraz bardziej przypomina widowisko, w którym scenariusz pisze sam wykonawca, a publiczność ma tylko klaskać. Wiceprezydent Krzysztof Turzański prowadzi bloga, który z pozoru ma być miejscem dialogu z mieszkańcami. W praktyce? To monolog z funkcją kasowania tego „co nie leży”
Geneza tego tekstu jest prosta  i niestety powtarzalna. Mieszkańcy, którzy próbowali komentować wpisy na blogu Turzańskiego, często nie doczekali się publikacji swoich głosów. Komentarze znikały. Nie dlatego, że były obraźliwe, niezgodne z prawem czy wulgarne. Znikały, bo były niewygodne. Bo zadawały pytania, których urząd nie chciał słyszeć. Bo pokazywały, że nie wszyscy mieszkańcy kupują narrację z magistratu. Bo obnażały manipulacje wiceprezydenta.

Ludzie pytają: „Po cholerę piszemy, skoro i tak to jest kasowane?” Sygnalizują, że ich głos jest zamiatany pod dywan. Jaki ma sens blog prezydenta skoro wycina komentarze?
Trudno odpowiedzieć. Ale cytując dziennikarza Tadeusza Sznuka: „Nie wiem, choć się domyślam.”

Turzański ma prawo bo to jego blog i jego zasady. Może kasować wszystko.
Komentarze krytyczne - nawet te spokojne, rzeczowe, zgodne z zasadami debaty, znikają bez śladu. Zostają tylko pochwały, pytania umożliwiające autopromocję i głosy neutralne. Reszta? => Do kosza. Tak działa człowiek, który tak chętnie lansuje hasła „wolność słowa”, „demokracja” i nader nadużywane „razem mieszkańcy”.
Turzański z upodobaniem rozdaje na swoim blogu etykiety: „pajace”, „pseudoradni”, „hejterzy”. Styl komunikacji urzędu przypomina raczej kabaret niż poważne zarządzanie miastem. Jeśli radni to pajace, to kto reżyseruje ten spektakl?
Mieszkańcy pytają, czy przypadkiem nie siedzimy na widowni cyrku, w którym moderator sam rozdaje role, pisze scenariusz i decyduje, kto może mówić i co może mówić.
My też mamy swoje zasady, tak jak pan Turzański ma swoje. (wolność słowa)

Dokumentujcie sobie cenzurę!
Jeśli chcesz skomentować wpis na blogu Krzysztofa Turzańskiego - zrób to, zachęcamy (prezydent również zachęcał do aktywności na swoim blogu) Szczyci się tym osiągnięciem od lat. Ale zanim klikniesz „Wyślij”, zrób zrzut ekranu swojego komentarza.
Jeśli masz ochotę wyślij nam "screena" niech powstanie społeczne lustro, które pokaże, co znika w cenzuralnym filtrze magistratu, a jaki „uśmiechnięty odzew” otrzymujemy od blogera z ulicy Bytomskiej.
Anonimowość: zapewniona z automatu. Jeśli komentarz będzie zgodny z zasadami debaty publicznej - cenzuralny, bez wulgaryzmów - może go opublikujemy.  To diagnoza. Pokazuje, o czym nie wolno mówić w Piekarach Śląskich, co drażni władzę i jak wygląda lokalna wersja „wolności słowa”, którą Turzański tak chętnie promuje.
Bo kiedy władza boi się słów, to znaczy, że prawda już puka do drzwi. I nie zamierza się wycofać.
A na razie mamy to co mamy. Pan Turzański ma prawo uciszać bo to jego blog, więc nie zadawajcie niewygodnych pytań.

             


 
Wróć do spisu treści